czwartek, 27 marca 2014

Rozdział I

 -A ja Vanessa– powiedziałam przez łzy
Pomógł mi wstać. Nie opierałam się. Nie wiem czemu ale się go nie bałam. Czułam że jestem przy nim bezpieczna. Czułam, że nic mi się nie stanie, że mogę mu zaufać. Justin dał mi swoją kurtkę i założył mi na ramiona. Razem wsiedliśmy do jego auta.
Gdy podjeżdżaliśmy po jego dom, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Dom był wielki. Mimo że było ciemno można było zobaczyć jak wielką powierzchnię zajmuję. Justin wyszedł, obiegł auto dookoła, otworzył drzwi z mojej strony i pomógł mi wysiąść.
Weszliśmy razem do jego domu. Justin zaprowadził mnie do sypialni, dał mi jakąś swoją koszulkę i powiedział żebym poszła do łazienki wziąć przysznic. Od razu poczułam się lepiej. Założyłam ubranie które dał mi Justin i wyszłam z łazienki. Czekał na mnie w sypialni z kanapkami i szklanką kakao. Usiadłam na łóżku i zaczęłam jeść kanapki. Po zjedzeniu położyłam się spać.
Gdy się rano obudziłam, na szafce obok łóżka leżała karteczka z napisem „Śniadanie czeka w kuchni Justin xx” Uśmiechnęłam się do siebie i zeszłam na dół. Bez problemu znalazłam kuchnię. Na stole leżała kolejna karteczka „Musiałem pilnie wyjść wrócę około11.30. Justin xx”. Spojrzałam na zegarek, była 10.45.
Po skończonym śniadaniu postanowiłam się trochę odświeżyć. Wzięłam gorącą kąpiel. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się odprężyłam. Zapomniałam o wszystkim co zrobił mi Max.
Gdy wyszłam z łazienki była 11.20. ubrałam tą sama koszulkę co przedtem bo innej nie miałam. Postanowiłam poczekać na Justina w salonie. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać po kanałach. Zatrzymałam się na muzycznym, bo leciała moja ulubiona piosenka. Zaczęłam tańczyć i skakać po całym pokoju. Nawet nie usłyszałam jak Justin wrócił do domu.
-No brawo, brawo – zaczął klaskać w dłonie, a ja o mało co nie pisnęłam z zaskoczenia. – nie wiedziałem że umiesz tak tańczyć.
-Przepraszam – powiedziałam zawstydzona i usiadłam na kanapie ze spuszczoną głową. – Po prostu, chciałam się odstresować, chciałam zapomnieć o tym wszystkim co... co on mi zrobił. – z moich oczu mimowolnie poleciały łzy. Justin od razu do mnie podbiegł i przytulił mnie.
-Nie bój się jesteś tu bezpieczna. A teraz może opowiesz mi co wczoraj robiłaś sama na ulicy o tak późnej porze. –powiedział uśmiechając się.
-No dobrze – Wzięłam głęboki oddech. – Max, to znaczy mój chłopak. On mnie bije, znęca się nade mną. Zawsze gdy to robił, przepraszał mnie, mówił że już nie będzie, aż do następnego razu. Wytrzymałam tak rok. Ale wczoraj coś we mnie pękło. Pobił mnie i rzucił mną o ścianę. Ostatkiem sił uciekłam gdy akurat nie patrzał. Jakieś dziesięć minut później znalazłeś mnie na chodniku. To oczywiście nie wszystko ale nie mam sił żeby do tego wracał. Przepraszam że cię wczoraj biłam i w ogóle. – powiedziałam ze spuszczona głową. Justin nadal mnie przytulał.
-Nic nie szkodzi. Miałaś prawo. Byłaś zdenerwowana, po takich przejściach, a tu nagle jakiś obcy facet siada obok ciebie i cię przytula. Co chcesz teraz zrobić?
-Nie wiem. Nie mam tu nikogo. Moja rodzina mieszka w Nowym Jorku. W Kalifornii nie mam nikogo.
-Możesz zostać u mnie. – podniosłam głowę.
-Chcesz obcej dziewczynie zostać u siebie w domu na stałe? – Zapytałam z niedowierzaniem.
-Nie do końca obcej, bo zaraz się lepiej poznamy. A teraz proszę to dla ciebie. – Wręczył mi jedną z toreb które przywiózł ze sobą. – Leć do łazienki się przebrać potem gdzieś pojedziemy.
Jak prosił, tak zrobiłam. Ubrania były piękne
w stylu sportowym i o dziwo pasowały jak ulał. Ciekawe skąd on znał mój rozmiar?
Zeszłam na dół. Justin siedział na kanapie. Uśmiechnął się gdy mnie zobaczył.
-Wyglądasz ślicznie.
-Dziękuję – odpowiedziałam i czułam że się rumienie. – To gdzie idziemy.
-Raczej jedziemy. – powiedział wstając. – Chcę cię gdzieś zabrać.
Uśmiechnęłam się i razem wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do jego niebieskiego ferrari. I odjechaliśmy. Gdy zatrzymał samochód staliśmy przed plażą. Wysiadł z auta i okrążył je, żeby otworzyć mi drzwi. Potem wyjął koszyk z bagażnika i poszliśmy w kierunku plaży. Nie widziałam kiedy pakował koszyk do samochodu. Musiał to zrobić zanim wrócił do domu.
-Ej Justin! – zawołał jakiś chłopak w kręconych włosach nie daleko nas. – Chodź do nas.
Skierowaliśmy się w jego stronę. Dziwnie się czułam idąc w kierunku tych chłopaków. Justin chyba to zauważył, złapał mnie za rękę, co dodało mi trochę pewności siebie. Znałam go niecały dzień, ale czułam jakbym go znała co najmniej miesiąc. Razem podeszliśmy do chłopaków.
-Siemka chłopaki, poznajcie Vanesse. Vanessa to jest Louis, Niall, Zayn, Liam i Harry. Przywitałam się z nimi po kolei i usiedliśmy z Justinem na naszym kocu który rozłożył w między czasie.
Po 15 minutach śmialiśmy się wszyscy jakbyśmy się znali od lat. Niestety. Wieczór zbliżał się nieubłagalnie. Całą drogę przejechaliśmy w milczeniu. Nie wiem co mu się stało. Od kilku godzin taki jest. Gdy dojechaliśmy do domu, Justin jak zwykle otworzył mi drzwi i razem weszliśmy do domu. Justin od razu skierował się do swojej sypialni. Przez kilka minut myślałam czy do niego iść czy zostawić w spokoju. Postanowiłam do niego iść. Podeszłam do drzwi jego pokoju i zapukałam. Nie odpowiedziała więc nacisnęłam klamkę i  otworzyłam drzwi.
-Mogę wejść? – zapytałam
-Jasne – odpowiedział bez żadnych emocji. Siedział na łóżku ze spuszczoną głowa. Nie jestem pewna ale z jego policzków chyba kapały łzy.
-Co się stało? Od kilku godzin jesteś jakiś... inny. – Usiadłam obok niego i przytuliłam się do niego. –Czemu płaczesz?

-Kilka godzin temu dostałem SMS’a od taty. Moja siostra...


___________________________________________________________________
No i jest I rozdział mojego bloga. mam nadzieję że wam się podoba. Jak myślicie Co się stało z siostrą Justina że tak nagle się zmienił. Piszcie swoje przemyślenia w komentarzach.Jutro najpóźniej po jutrze powinien pojawić sie następny rozdział 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz