Biegłam
ciemną ulicą oglądając się za siebie czy aby mnie nie goni. To znowu się stało.
Znowu mnie uderzył. Już wcześniej mnie bił, ale obiecał że się zmieni, że już nie
będzie... do następnego razu. Dzisiaj nie wytrzymałam uciekłam od niego.
Nie
miałam już sił biec dalej. Cała mokra i zmarznięta usiadłam na chodniku. Z moich
oczu pociekły łzy. Nagle ktoś usiadł obok mnie objął mnie ramieniem i
przytulił. Na początku się wyrywałam, krzyczałam żeby mnie puścił i biłam go po piersi, ale on
nie chciał wypuścić mnie ze swoich ramion.
-Nie
bój się. Ze mną będziesz bezpieczna – powiedział nieznajomy. – Jestem Justin.
Chodź zabiorę cię gdzieś gdzie będziesz bezpieczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz