***Oczami Justina***
-Jej stan jest ciężki. –powiedział
tata.
Poczułem jak nogi się pode mną
uginają. Musiałem usiąść, bo inaczej bym się przewrócił. Vanessa usiadła obok i
przytuliła mnie. W tamtej chwili byłem naprawdę wdzięczny, że ze mną przyjechała.
-Ale co jej się stało? Czemu ona
jest w szpitalu?! –krzyknąłem. Targały mną emocje. Dopiero po chwili udało mi
się trochę opanować. –Przepraszam poniosło mnie.
-Spadła z drabiny na placu zabaw.
Pech chciał, że na piasku leżała gruba gałąź. I Jazmyn spadła właśnie na nią i
straciła przytomność.
-Mogę do niej wejść?
-Nie wiem, pójdę zapytać lekarza,
zostać z
Jaxon musiał być bardzo zmęczony, bo
po chwili zasnął mi na kolanach.
-Nie martw się, wszystko będzie
dobrze. –pocieszała mnie Vanessa.
-Dzięki, że tu jesteś. –posłałem jej
ciepły uśmiech. Dziewczyna odpowiedziała tym samym. W tej chwili zobaczyłem
tatę i lekarza. –Weź Jaxona dobrze? –zapytałem się Vanessy. Ta bez słowa wzięła
ode mnie Jaxona, a ja wstałem żeby porozmawiać z lekarzem.
-Panie doktorze co z moją siostrą?
-Jej stan był ciężki, ale udało się
nam go ustabilizować. Może pan do niej wejść. –powiedział lekarz.
-Dziękuję. –powiedziałem po czym
odwróciłem się do Vanessy, która nadal siedziała z Jaxonem. –Zaczekasz?
-Jasne. Idź do niej –uśmiechnęła się
do mnie i ruchem głowy wskazała na drzwi, żebym już wszedł.
Nogi się pode mną ugięły, kiedy
zobaczyłem te wszystkie kabelki podpięte do mojej małej siostrzyczki. Wziąłem
krzesło, postawiłem obok jej łóżka i usiadłem na nim. Wziąłem ją za rękę i
zacząłem do niej mówić:
-Cześć mała, jak się masz. Wszystko
będzie dobrze. Przyjechałem specjalnie do ciebie. –mówiłem do niej gładząc jej
małą rączkę.
-Justin... –usłyszałem cichutki
głosik Jazzy. Spojrzałem na jej twarz: zaczęła otwierać oczy.
-Panie doktorze, ona się budzi!
–zawołałem lekarza. Po chwili wyprosili mnie z sali. Usiadłem obok Vanessy i
wziąłem od niej Jaxona.
-Co z nią? –zapytała po chwili
dziewczyna.
-Pan jest jej bratem tak? –zapytał
lekarz, który wyszedł z sali.
-Tak. O co chodzi?
-Pana siostra cały czas powtarza
pana imię. Jeśli pan chce może pan do niej wejść. Pani również. –Spojrzał na
Vanesse.
Razem weszliśmy do sali. I usiedliśmy
przy łóżku Jazzy. Tata został na zewnątrz z Jaxonem.
-Cześć księżniczko. Jak się czujesz.
Zobacz to moja koleżanka Vanessa. Przyjechała razem ze mną specjalnie do
ciebie.
-Justin co się stało? Gdzie ja
jestem? Ja chcę do domu. –rozpłakała się Jazmyn.
-Nie płacz kochanie. –wstałem z
krzesła i przytuliłem ją. –Wszystko będzie dobrze. Spadłaś z drabiny i jesteś w
szpitalu, ale za niedługo stąd wyjdziesz i pojedziemy do mnie do domu ok?
-Ok. kto to jest? –Jazzy spojrzała
na Vanesse.
-To jest moja koleżanka. Już ci
mówiłem. Przyjechała razem ze mną do ciebie.
W tej chwili do Sali wszedł lekarz.
-Panie doktorze kiedy mogę zabrać
siostrę do domu?
-Jeśli badania nie wykażą niczego
złego jeszcze dzisiaj. –odpowiedział lekarz, po czym spojrzał na kartę mojej
siostry. –Tak właściwie to możecie się państwo pakować i zabierać małą do domu.
Zaraz poproszę pielęgniarkę aby to wszystko odpięła.
-Dziękuję. Słyszysz Jazzy? Zaraz
jedziemy do domu.
Po kilku minutach przyszła
pielęgniarka i odpięła moją siostrę od tych wszystkich kabli. Przed godziną
18.00 byliśmy już w domu mojego taty.
-To na ile zostajecie w Utah?
–zapytał mój tata gdy siedzieliśmy w salonie.
-Jutro wracamy do Kalifornii,
wziąłem urlop tylko na dwa dni.
-Jak chcecie to możecie sobie puścić
jakiś film. Ja idę się pobawić z dzieciakami. –powiedział i poszedł na górę do
pokoju zabaw mojego rodzeństwa.
-To co jaki film oglądamy?
–zapytałem się Vanessy.
-Może jakąś komedię romantyczną?
–zaproponowała dziewczyna.
-ok. –wstałem z kanapy i włączyłem
film. Poszedłem do kuchni żeby zrobić popcorn. Vanessa poszła za mną, żeby mi
pomóc. Gdy wracaliśmy do salonu dziewczyna szła za mną. Nagle usłyszałem dźwięk
tłuczonego szkła i uderzenie o podłogę. Odwróciłem się i zobaczyłem...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz