niedziela, 30 marca 2014

Rozdział III

            ***Oczami Justina***
            -Jej stan jest ciężki. –powiedział tata.
            Poczułem jak nogi się pode mną uginają. Musiałem usiąść, bo inaczej bym się przewrócił. Vanessa usiadła obok i przytuliła mnie. W tamtej chwili byłem naprawdę wdzięczny, że ze mną przyjechała.
            -Ale co jej się stało? Czemu ona jest w szpitalu?! –krzyknąłem. Targały mną emocje. Dopiero po chwili udało mi się trochę opanować. –Przepraszam poniosło mnie.
            -Spadła z drabiny na placu zabaw. Pech chciał, że na piasku leżała gruba gałąź. I Jazmyn spadła właśnie na nią i straciła przytomność.
            -Mogę do niej wejść?
            -Nie wiem, pójdę zapytać lekarza, zostać z
Jaxonem. –poszedł do pokoju lekarzy, a my zostaliśmy przed salą.

            Jaxon musiał być bardzo zmęczony, bo po chwili zasnął mi na kolanach.
            -Nie martw się, wszystko będzie dobrze. –pocieszała mnie Vanessa.
            -Dzięki, że tu jesteś. –posłałem jej ciepły uśmiech. Dziewczyna odpowiedziała tym samym. W tej chwili zobaczyłem tatę i lekarza. –Weź Jaxona dobrze? –zapytałem się Vanessy. Ta bez słowa wzięła ode mnie Jaxona, a ja wstałem żeby porozmawiać z lekarzem.
            -Panie doktorze co z moją siostrą?
            -Jej stan był ciężki, ale udało się nam go ustabilizować. Może pan do niej wejść. –powiedział lekarz.
            -Dziękuję. –powiedziałem po czym odwróciłem się do Vanessy, która nadal siedziała z Jaxonem. –Zaczekasz?
            -Jasne. Idź do niej –uśmiechnęła się do mnie i ruchem głowy wskazała na drzwi, żebym już wszedł.
            Nogi się pode mną ugięły, kiedy zobaczyłem te wszystkie kabelki podpięte do mojej małej siostrzyczki. Wziąłem krzesło, postawiłem obok jej łóżka i usiadłem na nim. Wziąłem ją za rękę i zacząłem do niej mówić:
            -Cześć mała, jak się masz. Wszystko będzie dobrze. Przyjechałem specjalnie do ciebie. –mówiłem do niej gładząc jej małą rączkę.

            -Justin... –usłyszałem cichutki głosik Jazzy. Spojrzałem na jej twarz: zaczęła otwierać oczy.
            -Panie doktorze, ona się budzi! –zawołałem lekarza. Po chwili wyprosili mnie z sali. Usiadłem obok Vanessy i wziąłem od niej Jaxona.
            -Co z nią? –zapytała po chwili dziewczyna.
            -Dobrze budzi się.
            -Pan jest jej bratem tak? –zapytał lekarz, który wyszedł z sali.
            -Tak. O co chodzi?
            -Pana siostra cały czas powtarza pana imię. Jeśli pan chce może pan do niej wejść. Pani również. –Spojrzał na Vanesse.
            Razem weszliśmy do sali. I usiedliśmy przy łóżku Jazzy. Tata został na zewnątrz z Jaxonem.
            -Cześć księżniczko. Jak się czujesz. Zobacz to moja koleżanka Vanessa. Przyjechała razem ze mną specjalnie do ciebie.
            -Justin co się stało? Gdzie ja jestem? Ja chcę do domu. –rozpłakała się Jazmyn.
            -Nie płacz kochanie. –wstałem z krzesła i przytuliłem ją. –Wszystko będzie dobrze. Spadłaś z drabiny i jesteś w szpitalu, ale za niedługo stąd wyjdziesz i pojedziemy do mnie do domu ok?
            -Ok. kto to jest? –Jazzy spojrzała na Vanesse.
            -To jest moja koleżanka. Już ci mówiłem. Przyjechała razem ze mną do ciebie.
            W tej chwili do Sali wszedł lekarz.
            -Panie doktorze kiedy mogę zabrać siostrę do domu?
            -Jeśli badania nie wykażą niczego złego jeszcze dzisiaj. –odpowiedział lekarz, po czym spojrzał na kartę mojej siostry. –Tak właściwie to możecie się państwo pakować i zabierać małą do domu. Zaraz poproszę pielęgniarkę aby to wszystko odpięła.
            -Dziękuję. Słyszysz Jazzy? Zaraz jedziemy do domu.
            Po kilku minutach przyszła pielęgniarka i odpięła moją siostrę od tych wszystkich kabli. Przed godziną 18.00 byliśmy już w domu mojego taty.
            -To na ile zostajecie w Utah? –zapytał mój tata gdy siedzieliśmy w salonie.
            -Jutro wracamy do Kalifornii, wziąłem urlop tylko na dwa dni.
            -Jak chcecie to możecie sobie puścić jakiś film. Ja idę się pobawić z dzieciakami. –powiedział i poszedł na górę do pokoju zabaw mojego rodzeństwa.
            -To co jaki film oglądamy? –zapytałem się Vanessy.
            -Może jakąś komedię romantyczną? –zaproponowała dziewczyna.
            -ok. –wstałem z kanapy i włączyłem film. Poszedłem do kuchni żeby zrobić popcorn. Vanessa poszła za mną, żeby mi pomóc. Gdy wracaliśmy do salonu dziewczyna szła za mną. Nagle usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła i uderzenie o podłogę. Odwróciłem się i zobaczyłem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz