wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział VII

           
Przed mną stała Selena. Co ona tu kurde robi?!
            -Czego tu chcesz?- zapytałem oschle.
            -Też miło mi cię widzieć Justin. –odpowiedziała sarkastycznie.
            -Justin kto to jest? –zapytała Vanessa, która stała za mną. Wziąłem ją pod ramię, tak że teraz się do mnie przytulała.
            -Właśnie Justin. Nie przedstawisz nas sobie? –zapytała Selena.
            -Vanessa poznaj Selenę moją byłą dziewczynę. Selena poznaj Vanesse moją obecną dziewczynę.
            -Mniejsza. –powiedziała Selena olewając Vanessę –Możemy porozmawiać. W cztery oczy.
            -Nie mam przed Vanessą tajemnic. Wie o wszystkim. –powiedziałem całując Van w czoło. –Albo rozmawiamy przy niej, albo możesz już sobie iść.
            -Niech będzie. –powiedziała i zajęła miejsce, na którym przedtem siedziała. Obeszliśmy z Vanessą biurko. Dostawiłem krzesło, żeby mogła usiąść, a sam zająłem miejsce na dużym fotelu szefa –czyli mnie.
            -Masz 10 minut. Czego chcesz. –nie będę dla niej miły. Nie mam powodów.
            -Chciałam cię przeprosić. Może uda nam się wszystko naprawić.
            -Ale co ty chcesz naprawiać? Zniszczyłaś to co było między nami. Ja nic do ciebie nie czuję, a nawet jeśli: nie umiem cię już kochać...
            -Wiem, że cię zraniłam. Ja cię kocham zrozum to.
            -Nie. Ty chcesz mnie tylko wykorzystać. Gdy byłaś ze mną miałaś wszystko co tylko chciałaś: ciuchy,  torebki, buty, Bóg wie co jeszcze. Nigdy mi nie powiedziałaś „Kocham cię” jeśli czegoś nie chciałaś. To co było między nami już nie istnieje. A teraz albo wyjdziesz sama, albo wzywam ochronę. –wstałem z krzesła i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je na oścież, żeby wiedziała, że nie żartuję.
            -To nie koniec, jeszcze mnie popamiętasz. –powiedziała wściekła i wyszła z mojego gabinetu.
            -Przepraszam cię kochanie, nie miałem pojęcia, że tu będzie. –podszedłem do Vanessy.
            -Justin przesuń się- powiedziała Vanessa olewając moje słowa. Patrzyła na coś przez okno.
            Odsunąłem się i także spojrzałem przez okno. Nie mogłem uwierzyć w to co tam zobaczyłem. Selena obściskiwała się z Maxem. Teraz rozumiem. Chciała być ze mną, żeby mieć kasę, dla siebie i dla Maxa. Wiedziała od Maxa, że jestem z Vanessą i chciała to zniszczyć. Jak można być tak podłym? Na szczęście nie udało jej się to.
            -To kiedy masz pierwsze spotkanie? –zapytała Van zmieniając temat.
            -Właściwie to... właśnie teraz. –Uśmiechnąłem się bo drzwi gabinetu właśnie się otworzyły. Ukazała się w nich młoda dziewczyna.
            -Dzień dobry. –podałem jej rękę. –Jestem Justin, szef wytwórni, a to moja dziewczyna Vanessa –wskazałem na Vanessę. –czy ma pani coś przeciwko temu, żeby została?
            -Nie oczywiście, że nie. Jestem Demi. –uścisnęła dłoń mi i Vanessy.

            -Proszę usiąść. –wskazałem na krzesło, na którym wcześniej siedziała Selena. Sam zająłem miejsce za biurkiem. –W czym mogę pani pomóc?
            -Jestem początkującą piosenkarką, sami piszę teksty i komponuję muzykę. Dużo filmików zamieszczam na YouTube. Koledzy długo namawiali mnie, żebym poszła do jakiegoś Talent show, ale to nie dla mnie. Kilka dni temu znalazłam wizytówkę pańskiej wytwórni pomyślałam, że mogę spróbować.
            -Bardzo się cieszę, że pani do nas trafiła. Bardzo chciałbym usłyszeć jak pani śpiewa. Czy mogłaby pani coś zaśpiewać?
            -Tak oczywiście. –była trochę zdenerwowana, ale to normalne. Sięgnęła po coś do kieszeni. –czy mógłby pan to włączyć? –podała mi pendrive’a.
            -Tak oczywiście –wziąłem od niej urządzenie i podłączyłem do komputera. –Który plik?
            -„This is me”
            -Proszę bardzo. –włączyłem podkład. Dziewczyna wstała i zaczęła śpiewać. https://www.youtube.com/watch?v=WpBeGJjGMNs
            Gdy skończyła byliśmy z Vanessą zaskoczeni. Ma piękna barwę głosu.
            -Jeśli chodzi o mnie, to jestem zachwycony. Vanessa co sądzisz o pani? –spojrzałem na nią z ukosa.
            -Jeszcze nigdy nie słyszałam takiego głosu. Ma pani piękną barwę. W tej sprawie podzielam zdanie Justina.
            -W takim razie zapraszam do współpracy. Już jutro dostanie pani swojego menagera. W naszej firmie mamy zwyczaj przechodzenia na „ty” z pracownikami. Justin –podałem jej jeszcze raz rękę.
            -Demi.
            -Vanessa.
            Dziewczyny także uścisnęły sobie dłonie.
            -Dziękuje bardzo. –powiedziała dziewczyna kierując się do wyjścia.
            -Jeśli miałabyś jakieś pytania, możesz do mnie zadzwonić. Jutro zapraszam na godzinę 12.30 do Sali numer 23, na spotkanie z menagerem. Ja również będę obecny. Na razie to wszystko zapraszam jutro.
            -Do widzenia –powiedziała Demi kierując się w stronę drzwi.
            -Do widzenia –odpowiedzieliśmy z Vanessą chórkiem.
            -Przepraszam panie prezesie. –W drzwiach pojawiła się głowa Perrie, mojej sekretarki.
            -Tak Perrie?
            -Brigid Mendler i Birdy, dwie dziewczyny, które były umówione dzisiaj na spotkanie, prosiły o przełożenie na przyszły tydzień. Oczywiście przełożyłam. Nie ma pan już dzisiaj żadnych spotkań.
            -Dzięki. –powiedziałem a Perrie wyszła z gabinetu. Odwróciłem, się do Vanessy. –To co jedziemy na zakupy?
            -No jasne.

            Szybko pojechaliśmy do galerii. Spędziliśmy tam chyba z 5 godzin. Latając po sklepach. Dobrze, że mam auto inaczej nigdy nie donieślibyśmy tych rzeczy do domu. Około godziny 18.05 wyjechaliśmy spod galerii. Gdy wjeżdżaliśmy na dzielnicę na której znajdował się nasz dom, w oddali zobaczyłem unoszący się dym gdy podjechałem bliżej zauważyłem...



_______________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale miałam blokadę twórczą, i w ogóle jakieś takie dni były dla mnie do kitu. Nie wiedziałam co napisać. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Piszcie komentarze, bo niby mi mówicie, że czytacie, ale komentarz to komentarz i jak widzę, że coś jest to się uśmiecham xx

PS. rozdział z dedykacją dla mojej koleżanki Lovatic :)

1 komentarz:

  1. Swietnie piszesz :-D Nie moge sie doczekac nastepnych rozdzialow,codziennie sprawdzam czy sie pojawily ;-) Zycze ci duuuzo weny ,talent juz masz :-)
    Pozdro, AlaMaKota ;-)

    OdpowiedzUsuń