-Czego tu chcesz?- zapytałem oschle.
-Też miło mi cię widzieć Justin. –odpowiedziała
sarkastycznie.
-Justin kto to jest? –zapytała Vanessa,
która stała za mną. Wziąłem ją pod ramię, tak że teraz się do mnie przytulała.
-Vanessa poznaj Selenę moją byłą
dziewczynę. Selena poznaj Vanesse moją obecną dziewczynę.
-Mniejsza. –powiedziała Selena olewając
Vanessę –Możemy porozmawiać. W cztery oczy.
-Nie mam przed Vanessą tajemnic. Wie
o wszystkim. –powiedziałem całując Van w czoło. –Albo rozmawiamy przy niej,
albo możesz już sobie iść.
-Niech będzie. –powiedziała i zajęła
miejsce, na którym przedtem siedziała. Obeszliśmy z Vanessą biurko. Dostawiłem krzesło,
żeby mogła usiąść, a sam zająłem miejsce na dużym fotelu szefa –czyli mnie.
-Masz 10 minut. Czego chcesz. –nie będę
dla niej miły. Nie mam powodów.
-Chciałam cię przeprosić. Może uda
nam się wszystko naprawić.
-Ale co ty chcesz naprawiać? Zniszczyłaś
to co było między nami. Ja nic do ciebie nie czuję, a nawet jeśli: nie umiem
cię już kochać...
-Wiem, że cię zraniłam. Ja cię
kocham zrozum to.
-Nie. Ty chcesz mnie tylko
wykorzystać. Gdy byłaś ze mną miałaś wszystko co tylko chciałaś: ciuchy, torebki, buty, Bóg wie co jeszcze. Nigdy mi
nie powiedziałaś „Kocham cię” jeśli czegoś nie chciałaś. To co było między nami
już nie istnieje. A teraz albo wyjdziesz sama, albo wzywam ochronę. –wstałem z
krzesła i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je na oścież, żeby wiedziała, że nie
żartuję.
-To nie koniec, jeszcze mnie
popamiętasz. –powiedziała wściekła i wyszła z mojego gabinetu.
-Przepraszam cię kochanie, nie
miałem pojęcia, że tu będzie. –podszedłem do Vanessy.
-Justin przesuń się- powiedziała
Vanessa olewając moje słowa. Patrzyła na coś przez okno.
Odsunąłem się i także spojrzałem
przez okno. Nie mogłem uwierzyć w to co tam zobaczyłem. Selena obściskiwała się
z Maxem. Teraz rozumiem. Chciała być ze mną, żeby mieć kasę, dla siebie i dla
Maxa. Wiedziała od Maxa, że jestem z Vanessą i chciała to zniszczyć. Jak można
być tak podłym? Na szczęście nie udało jej się to.
-To kiedy masz pierwsze spotkanie? –zapytała
Van zmieniając temat.
-Właściwie to... właśnie teraz. –Uśmiechnąłem
się bo drzwi gabinetu właśnie się otworzyły. Ukazała się w nich młoda
dziewczyna.
-Dzień dobry. –podałem jej rękę. –Jestem
Justin, szef wytwórni, a to moja dziewczyna Vanessa –wskazałem na Vanessę. –czy
ma pani coś przeciwko temu, żeby została?
-Nie oczywiście, że nie. Jestem
Demi. –uścisnęła dłoń mi i Vanessy.
-Proszę usiąść. –wskazałem na
krzesło, na którym wcześniej siedziała Selena. Sam zająłem miejsce za biurkiem.
–W czym mogę pani pomóc?
-Jestem początkującą piosenkarką,
sami piszę teksty i komponuję muzykę. Dużo filmików zamieszczam na YouTube. Koledzy
długo namawiali mnie, żebym poszła do jakiegoś Talent show, ale to nie dla
mnie. Kilka dni temu znalazłam wizytówkę pańskiej wytwórni pomyślałam, że mogę spróbować.
-Bardzo się cieszę, że pani do nas
trafiła. Bardzo chciałbym usłyszeć jak pani śpiewa. Czy mogłaby pani coś
zaśpiewać?
-Tak oczywiście. –była trochę
zdenerwowana, ale to normalne. Sięgnęła po coś do kieszeni. –czy mógłby pan to
włączyć? –podała mi pendrive’a.
-Tak oczywiście –wziąłem od niej
urządzenie i podłączyłem do komputera. –Który plik?
-„This is me”
-Proszę bardzo. –włączyłem podkład.
Dziewczyna wstała i zaczęła śpiewać. https://www.youtube.com/watch?v=WpBeGJjGMNs
Gdy skończyła byliśmy z Vanessą
zaskoczeni. Ma piękna barwę głosu.
-Jeśli chodzi o mnie, to jestem
zachwycony. Vanessa co sądzisz o pani? –spojrzałem na nią z ukosa.
-Jeszcze nigdy nie słyszałam takiego
głosu. Ma pani piękną barwę. W tej sprawie podzielam zdanie Justina.
-W takim razie zapraszam do
współpracy. Już jutro dostanie pani swojego menagera. W naszej firmie mamy
zwyczaj przechodzenia na „ty” z pracownikami. Justin –podałem jej jeszcze raz rękę.
-Demi.
-Vanessa.
Dziewczyny także uścisnęły sobie
dłonie.
-Dziękuje bardzo. –powiedziała dziewczyna
kierując się do wyjścia.
-Jeśli miałabyś jakieś pytania,
możesz do mnie zadzwonić. Jutro zapraszam na godzinę 12.30 do Sali numer 23, na
spotkanie z menagerem. Ja również będę obecny. Na razie to wszystko zapraszam
jutro.
-Do widzenia –powiedziała Demi
kierując się w stronę drzwi.
-Do widzenia –odpowiedzieliśmy z
Vanessą chórkiem.
-Przepraszam panie prezesie. –W drzwiach
pojawiła się głowa Perrie, mojej sekretarki.
-Tak Perrie?
-Brigid Mendler i Birdy, dwie
dziewczyny, które były umówione dzisiaj na spotkanie, prosiły o przełożenie na
przyszły tydzień. Oczywiście przełożyłam. Nie ma pan już dzisiaj żadnych spotkań.
-Dzięki. –powiedziałem a Perrie wyszła
z gabinetu. Odwróciłem, się do Vanessy. –To co jedziemy na zakupy?
-No jasne.
Szybko pojechaliśmy do galerii. Spędziliśmy
tam chyba z 5 godzin. Latając po sklepach. Dobrze, że mam auto inaczej nigdy
nie donieślibyśmy tych rzeczy do domu. Około godziny 18.05 wyjechaliśmy spod
galerii. Gdy wjeżdżaliśmy na dzielnicę na której znajdował się nasz dom, w
oddali zobaczyłem unoszący się dym gdy podjechałem bliżej zauważyłem...
_______________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale miałam blokadę twórczą, i w ogóle jakieś takie dni były dla mnie do kitu. Nie wiedziałam co napisać. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Piszcie komentarze, bo niby mi mówicie, że czytacie, ale komentarz to komentarz i jak widzę, że coś jest to się uśmiecham xx
PS. rozdział z dedykacją dla mojej koleżanki Lovatic :)
PS. rozdział z dedykacją dla mojej koleżanki Lovatic :)

Swietnie piszesz :-D Nie moge sie doczekac nastepnych rozdzialow,codziennie sprawdzam czy sie pojawily ;-) Zycze ci duuuzo weny ,talent juz masz :-)
OdpowiedzUsuńPozdro, AlaMaKota ;-)