-Zgoda
–odpowiedzieli razem Vanessa i Ed. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Na
wyświetlaczu zobaczyłem ‘tata’.
-Przepraszam, ale muszę to odebrać.
–wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni. –Tak tato? –zapytałem gdy odebrałem
telefon.
-Cześć Justin, co słychać? Jak tam w
Miami? –zapytał.
-Dobrze, jak na razie nic takiego
się nie wydarzyło. –powiedziałem, nie chciałem, żeby wiedział o tych groźbach i
w ogóle.
-To dobrze. A jak tam interes?
-Całkiem nieźle. Dzisiaj podpisałem
pierwszą umowę w Miami na trzy lata, jutro mam kolejne spotkania, tak więc nie
jest źle.
-To dobrze. Przepraszam, ale muszę
kończyć, bo ktoś przyszedł. Powodzenia, pozdrów od nas Van, pa.
-Ja się będę zbierał. –Powiedział Ed
pakując swój laptop do torby.
-Ok. Dzięki za pomoc. I w ogóle za
wszystko. –Uśmiechnąłem się do niego. Odprowadziłem go drzwi. W tej samej
chwili przyjechał gościu z pizzą, zapłaciłem mu i zamknąłem drzwi. –Pizza!
-Chodźmy na taras ok? –zapytała
Vanessa.
-Jeśli chcesz. –wyszliśmy na taras.
Usiedliśmy na krzesłach i zaczęliśmy jeść pizzę. –Mój tata cię pozdrawia.
-Dzięki. –w tej chwili usłyszałem
dźwięk telefonu Vanessy. Dostała SMS’a. –Zastrzeżony -powiedziała i za strachem
spojrzała na mnie.
-Mogę? –zapytałem wyciągając rękę w
jej stronę
-Jasne. –powiedziała podając mi
telefon.
-„I co? Tacy dobrzy jesteście, że
wciągacie w to osobę, której prawie nie znacie? Normalnie zostawiłbym go w
spokoju, ale skoro chcecie, żeby i jemu stała się krzywda, proszę bardzo wasz
wybór M.” –przeczytałem na głos.
-Straciłam apetyt, idę się przespać.
–powiedziała Vanessa wstając z miejsca.
-Vanessa poczekaj. –wstałem za nią i
pobiegłem do naszej sypialni. Nacisnąłem klamkę. Zamknięte. „po co ona się
zamyka? Może nie chce żebym jej przeszkadzał?” zastanawiałem się w myślach.
Postanowiłem dać jej spokój. Sen dobrze jej zrobi. Wróciłem po pizzę na taras i
wziąłem ją do domu. Usiadłem na kanapie i wybrałem numer Eda. Umowa była umową.
Opowiedziałem mu o wszystkim i ostrzegłem, żeby był ostrożny. Udałem się do
pokoju naprzeciwko sypialni, w której spała Van. Nie pozwoliłem jej tam
wchodzić bo to mój tajny pokój. Nikt poza mną nie może tam wchodzić. Zostawiłem
lekko uchylone drzwi, żeby słyszeć czy drzwi od sypialni nie otwierają się.
***W tym samym czasie z perspektywy
Vanessy***
Jestem na siebie wściekła. Przez nas
Ed jest w niebezpieczeństwie. W co my go wciągnęliśmy? Ale przecież on wiedział
co go czeka, jeśli się z nami ‘połączy’ w tej sprawie. Postanowiłam się s tym
przespać.
***3 godziny później***
Otworzyłam powoli zamek od drzwi i
wyszłam na korytarz. Zeszłam do salonu, ale nigdzie nie było Justina.
-Justin? –zawołałam.
-Tak kochanie? –odwróciłam się i
zobaczyłam jak schodzi na dół. –stało się coś? –zapytał.
-Nie nic, -powiedziałam.
-To dobrze bo mam dla ciebie
niespodziankę, poczekaj chwilę. –powiedział i poszedł na górę. Zszedł po chwili
z gitara w ręku.
-Grasz na gitarze? –zapytałem z
niedowierzaniem. –Czemu nic nie mówiłeś?
-Bo teraz byś nie miała
niespodzianki. Możesz wziąć koc z kanapy. Pójdziemy na plażę.
Zrobiłam o co prosił i wyszliśmy.
Rozłożyłam koc i usiedliśmy na nim. Justin wyjął gitarę i jakieś kartki z
nutami.
-Napisałem to dzisiaj dla ciebie.
–uśmiechnął się i zaczął grać. https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=NkxIMa1MNb8
To było piękne. Nikt nigdy nic dla mnie nie
napisał, piosenka była piękna. Wszystkie wątpliwości jakie miałam, zniknęły.
Wiedziałam, że to ten jedyny, którego kocham nad życie. Gdy skończył grać, nie
mogłam wydusić z siebie słowa.
-Jej Justin… To było piękne.
–przytuliłam się niego. –Dziękuję. –z moich oczy poleciały łzy. Łzy szczęścia.
-Hej kochanie, czemu płaczesz?
–powiedział Justin, gładząc moje plecy.
-Ze szczęścia. Tak bardzo się
cieszę, że cię spotkałam. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Dziękuję,
że jesteś. –odsunęłam się od niego i popatrzyłam jak słońce chowa się za
horyzontem.
-Pamiętasz, że mieliśmy iść dzisiaj
na koncert? –zapytał po chwili milczenia Justin.
-No tak. To za ile wychodzimy?
-Już dawno po koncercie. –powiedział
śmiejąc się. Faktycznie. Słońce już prawie zaszło, co oznaczało, że jest około
22, a koncert był o 20.00. Przespałam.
-W takim razie może obejrzymy jakiś
film? –zaproponowałam.
-Bardzo chętnie. –powiedział pakując
gitarę do pokrowca.
-Nauczysz mnie kiedyś? –zapytałam.
-Ale czego? –przyglądał mi się
pytająco.

-Gry na gitarze. Od kąd pamiętam
chciałam się nauczyć grać.
-No jasne. Chodź tu. –poklepał
miejsce na kocu obok siebie i znowu wyciągnął gitarę. –patrz. –powiedział dając
mi gitarę do ręki. –Tu masz dźwięk G i grasz go tak… -zaczął mi wszystko
tłumaczyć. Siedzieliśmy tak chyba do 22.30. nagle po plecach przebiegły mi
ciarki. Tam było po prostu zimno.
–Zimno ci? –zapytał Justin.
–Zimno ci? –zapytał Justin.
-Trochę. –przyznałam. Justin zdjął
swoją bluzę.
-Masz. –powiedział dając mi ją.
–załóż.
-A ty? –powiedziałam biorąc
niepewnie bluzę.
-Nic mi nie będzie. Ale jak ty się
przeziębisz to będziemy mieć spory problem. –miał rację. Założyłam bluzę i
dalej graliśmy. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.
Obudziłam się rano w altance w
ogródku. Byłam przykryta dwoma kocami. Justin gadał z kimś przez telefon.
-…Wiem, że miało być dzisiaj, ale
nie mam tyle. Daj mi jeszcze kilka dni, a skombinuję ci tyle ile chcesz, ale
zostaw moją dziewczynę… Dobra dam radę. –powiedział i rozłączył się. Podszedł
do mnie. Chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam.
-O co w tym wszystkim chodzi? Z kim
rozmawiałeś? –powiedziałam wściekła.
Odetchnął głęboko.
-Bo widzisz…
________________________________________________________
ale niespodzianka nie minęła nawet godzina, a były już 3 komentarze. To miłe zaskoczenie. Dziękuję wam bardzo.
Przyznać się kto się przestraszył tym telefonem do Justina? XD Przepraszam musiałam to zrobić.
Jeśli chodzi o piosenkę to Sam Tsui "Me without you" polecam tez inne jego piosenki.
4 komentarze = 14 rozdział


Jej,bardzo szybko piszesz :-D
OdpowiedzUsuńTo jest super! Troche sie zaniepokoiłam,mam nadzieje ze nikt nie ucierpi ;-)
Super! Świetnie piszesz ;*
OdpowiedzUsuńWow,masz talent :-D
OdpowiedzUsuńPisz dalej,bardzo mnie to wciągneło ;-)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń