-Zobaczysz.
–odpaliłem samochód. Podjechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z auta.
Na obiad mieliśmy pancakesy z
M&m’sami. Około godziny 16.30 poszliśmy na spacer. Zwiedziliśmy najbliższą
okolicę. W parku spędziliśmy chyba z godzinę. Rozmawialiśmy o wszystkim.
Wszystko co leżało nam na sercach, wyrzuciliśmy z siebie. Było nam lżej.
Wróciliśmy do domu. Wziąłem koszyk piknikowy, który wcześniej zapakowałem i wyszliśmy
na plaże, która była tuż za naszym domem. Było ją widać z okna, ale nikt tego
nie zauważył, bo byliśmy bardzo zajęci.
Rozłożyłem koc na piasku i razem z
Vanessą usiedliśmy na nim. Wyjąłem colę i jakieś kanapki. Siedzieliśmy tak, w
ciszy przez około 30 minut. Obserwowaliśmy zachód słońca.
-Justin. Chcę, żebyś coś wiedział.
–powiedziała Vanessa. –Kocham cię, ufam ci, ale się o ciebie boję.
-Czego dokładnie? –zapytałem.
-Oni chcą nas zniszczyć. Posuną się
do wszystkiego. Ja nie dam rady, żyć bez ciebie. –Z jej oczu poleciały łzy.
Wziąłem jej twarz w dłonie i podniosłem do góry, tak, żeby patrzyła mi w oczy.
Jednak jej wzrok był wlepiony w koc.
-Spójrz na mnie. –powiedziałem
łagodnie. Zrobiła to o co prosiłem. –Nie będziesz musiała, żyć beze mnie. Nie
stracisz mnie. Oni posuną się do wszystkiego by nas zniszczyć, a my posuniemy
się do wszystkiego by im uciec. Rozumiesz?
-Rozumiem. –przytuliłem ją mocno do
siebie. Czułem jak jej oddech spowalnia. Gdy chciałam ją odsunąć jej głowa
opadła w dół. Spała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do domu. Położyłem ją do
łóżka i poszedłem na plaże po nasze rzeczy. Zabrałem wszystko do domu.
Przebrałem się i położyłem obok Vanessy.
***Następnego dnia rano***
Cały czas o tym myślę. To nie daje
mi spać. Co jeśli Van ma rację, że oni nas zniszczą? „Stop Justin! Nie możesz
tak myśleć. Musisz być silny. Dla niej” skarciłem się duchu. Spojrzałem na
zegarek. Była 7.30. spotkanie miałem o 11.30. Zwróciłem moją twarz na
Vanesse, która leżała na moim torsie.
Była taka słodka. Powoli zaczęła się budzić.
-Cześć Justin. –powiedziała i dała
mi całusa w policzek. –Czemu nie spałeś w nocy?
-Skąd wiesz? –powiedziałem cicho
odwracając od nie głowę.
-Obudziłam się kilka razy. Nie
spałeś.
-Te wszystkie wydarzeni wczorajszego
dnia nie dawały mi spać. Ale nie myśl teraz o tym. Co chciałabyś dzisiaj robić?
–zapytałem zmieniając temat.
-Nie wiem. Może poszlibyśmy na
miasto? Ale dalej niż wczoraj. Bardziej do centrum.
-Zgoda. Ja mam dzisiaj spotkanie z
Edem o 11.30. Myślę, że około 12.30 powinno się skończyć. Idziesz ze mną czy
wolisz zostać w domu?
-Idę z tobą. –powiedziała bez
namysłu. –Boję się zostać sama w domu.
-Ok. –powiedziałem siadając na
łóżku. –Co chcesz dzisiaj na śniadanie?
-Tosty z serem. –powiedziała
uśmiechając się.
-Ok, idę się przebrać i zrobić
śniadanie. –powiedziałem i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i
ubrałem się. Poszedłem na dół i zrobiłem śniadanie. O 8.40 zeszła Vanessa i
razem zaczęliśmy jeść.
Przez resztę czasu
do 11. Obejrzeliśmy sobie jakiś film, potem pojechaliśmy do studia. Vanessa
poszła do kawiarni, w której zaprzyjaźniła się wczoraj z ekspedientką, a ja
poszedłem do mojego Gabinetu, pod którym siedział już Ed. Rozmowa przebiegła po
mojej myśli. Z Edem bardzo fajnie się rozmawia. Podpisaliśmy umowę na 3 lata i było
już po spotkaniu.
Zszedłem na dół do kawiarni po Van,
ale jej tam nie było.
-Przepraszam. –powiedziałem do
ekspedientki –Gdzie jest Vanessa?
-Wyszła do toalety. –powiedziała.
Odetchnąłem z ulgą. Po chwili
Vanessa weszła do pomieszczenia.
-Już po? –zapytała.
-Tak. Teraz jestem cały twój.
–powiedziałem i objąłem ja ramieniem.
-Fajnie. –powiedziała bez
entuzjazmu.
-Co się stało? –zaniepokoiłem się.
-Powiem ci. Ale nie tutaj. Możemy
iść do ciebie do gabinetu?
-No pewnie. –powiedziałem i skierowaliśmy
się w stronę wyjścia.
Gdy weszliśmy do mojego gabinetu
Vanessa usiadła na kanapie. Poszedłem w jej ślady. Wyciągnęła telefon z
kieszeni i zaczęła coś klikać. Po chwili pokazała mi SMS’a. „Wiem gdzie
jesteście, nie uciekniecie mi. Daję wam jeszcze jedną szansę. Wiem, że
słyszałaś o czym rozmawiałem wczoraj z Justinem. Zastanówcie się dobrze. Jutro
dacie mi odpowiedź. M. S.” M, jak Max, S jak Selena. Vanessa zaczęła płakać.
Przytuliłem ją.
-Oni wiedzą, gdzie my jesteśmy.
Znajdą nas i zabiją.
-Nikt nas nie zabije. Uwierz mi.
Damy radę, wygramy z nimi. –powiedziałem pewnym siebie głosem. W
rzeczywistości, bałem się jak nigdy. –chodź wracamy do domu. Jutro pójdziemy na
miasto ok?
-Ok.
***pół godziny później***
Siedzieliśmy na tarasie i wpatrywaliśmy
się w wodę. Panowała niezręczna cisza.
-Chcesz pizzę na obiad? –zapytałem w
końcu. Kiwnęła głową na ‘tak’.
-Idę zamówić. –poszedłem do domu
wybrałem numer pizzerii i złożyłem zamówienie. Pizzę mieli przywieść za jakieś
30 minut. Wróciłem na taras. Niestety nie było tam Van.
-Vanessa! Van! –zacząłem krzyczeć na
cały głos i biegać po domu jak oszalały.
-Justin? Co chcesz? –powiedziała
wychodząc z łazienki.
-Nic po prostu się przestraszyłem
gdy zobaczyłem, że nie ma cię na tarasie.
-Poszłam tylko do łazienki. Jesteś
przewrażliwiony. –Może ma rację?
-Przepraszam. Po prostu się o ciebie
boję. Możemy pójdziemy dzisiaj na jakiś koncert? Co ty na to?
-Zależy na jaki? –powiedziała
uśmiechając się.
-Oki. –moja twarz była blisko niej.
Coraz bardziej się do siebie przybliżaliśmy. W końcu to zrobiłem. Pocałowałem
ją. Odwzajemniła pocałunek. Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie z
uśmiechami na twarzy. Przytuliła się do mnie. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-To pewnie Pizza. –powiedziałem i
poszedłem otworzyć. Vanessa poszła za mną. Przed drzwiami zamiast gościa z
pizzą zobaczyłem Eda. –Ed? –zapytałem
zdziwiony. –Co ty tu robisz?
-Przepraszam, że nachodzę cię w
domu, ale mam ważną sprawę. Mogę wejść.
-Jasne wchodź. –powiedziałem i
uchyliłem szerzej drzwi, żeby go wpuścić.
-Cześć Vanessa. –powiedział gdy
tylko ją zobaczył.
-Cześć. Chodź do salonu.
Wszyscy troje poszliśmy do salonu i
usiedliśmy na kanapie. Ed wyjął laptop i cos włączał.
-Co jest tak ważne, że przychodzisz
do mnie do domu i to dosłownie półtorej godziny po naszym spotkaniu?
-Gdy wróciłem do domu odpaliłem
komputer. Pierwsze co zrobiłem to sprawdziłem Maila. Zobacz jaką wiadomość
dostałem. –powiedział odwracając w moją stronę laptop.
-„Lepiej dla ciebie, jeśli będziesz trzymał
się od Justina i tej jego laski z daleka. M.” –przeczytałem na głos. Spojrzałem
na Van. W jej oczach malowało się przerażenie. Podszedłem do niej i przytuliłem
ją.
-Ktoś mi powie co tu się dzieje?
–zapytał Ed.
-Uciekliśmy z Kalifornii, bo były
chłopak Van i moja była dziewczyna nam grozili. Spalili nasz dom. Miałem tam
firmę fonograficzną taką jak tą. To jest jej filia. Teraz też nam grożą, że nas
znajdą i zabiją. –Tłumaczyłem mu. Siedział z zaciekawieniem. Nie przerywał.
–może mają rację. Nie musisz ze mną współpracować jeśli nie chcesz. Zrozumiem
to. Tylko nie mów nikomu co tu się dzieje. Ok?
-Nie mam zamiaru zrywać umowy
–powiedział łagodnie Ed. –Nie znamy się długo, ale nie ma w mieście lepszego
menagera od ciebie. Jeśli tylko mi pozwolicie. Pomogę wam. –powiedział
spokojnie. Spojrzeliśmy zdziwieni na siebie z Van.
-Czekaj bo chyba się przesłyszałem.
Ty chcesz nam pomóc? –zapytałem z niedowierzaniem.
-No tak. Jeśli tylko mi na to
pozwolicie i zaufacie mi w 100% to tak.
-Van, co o tym myślisz? –spojrzałem
na swoją dziewczynę.
-Z jednej strony im więcej nas
będzie tym łatwiej będzie nas znaleźć. Mogą nas namierzać na różne sposoby. Z
drugiej jednak, razem będziemy silniejsi i możemy zdziałać więcej. Tylko Ed,
jeśli teraz w to wejdziesz już z tego nie wyjdziesz wiesz o tym? –powiedziała
Van.
-Zdaję sobie z tego sprawę. –powiedział
pewny siebie.
-Mi się podoba, im więcej tym
raźniej co nie Justin?
-W takim razie, jeśli chcesz to
możesz nam pomóc. Umowa jest taka: Każdy każdego informuje jeśli dostał
jakiegoś SMS’a, Maila albo cokolwiek innego z inicjałami M. Lub S. Zgoda?
–zapytałem
-Zgoda –odpowiedzieli razem Vanessa
i Ed. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłem...
_________________________________________________
Mam nadzieję, że tym razem nie będę musiała się upominać o komentarze -,-
Dla was to chwila, a dla mnie to wiele znaczy
3 komentarze =13 rozdział.
Jeszcze jedno: zagłosujcie proszę w sondzie. Miłego czytania xx


Świetnie Zuziu <3
OdpowiedzUsuńTo jest wspaniale :-)
OdpowiedzUsuńDzienki ze piszesz tyle o Edzie <3
Mana GINE!
OdpowiedzUsuń