poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział XVI

            Zostałam sama. Justin dostał SMS. Wzięłam telefon do ręki. Już miałam zawołać gdy zobaczyłam od kogo: Selena. Na nieszczęście, a może jednak szczęście pokazał się początek wiadomości. Pisało tam „Dzięki za te 4 tysiące…”
            „Chyba nie te 4 tys. za narkotyki?” zastanawiałam się. Odblokowałam telefon i otworzyłam wiadomość.
            „Dzięki za 4 tys. przydadzą się. Ale to było tylko za Ciebie i za Van. Jeśli chcesz, żeby przeżył też wasz Ed, musisz nam dostarczyć jeszcze 3 tys. do jutra. S”
            W tej chwili do pokoju weszli Ed z Justinem z szklankami w rękach. Justin stanął jak wryty, gdy zobaczył mnie z telefonem w ręku.
            -Co robisz z moim telefonem? –zapytał lekko wkurzony.
            -Dostałeś SMS’a. Od Seleny. Dziękowała za 4 tys. i prosi jeszcze o 3. Mówiłeś, że te pieniądze są ci potrzebne, żeby spłacić dilera. –Nie mogłam uwierzyć. Czy Justin byłby zdolny mnie okłamać?
            -Kłamałem. –powiedział lekko słyszalnym głosem.
            -To może lepiej ja już pójdę. –powiedział Ed, odkładając szklankę na stół. –Nie będę wam przeszkadzał.
            -Zostań –Powiedział Justin. –Tu nie chodzi tylko o nas. O ciebie też. Siadaj.
            Ed usiadł na fotelu, a Justin kucnął przede mną. Chciał chwycić moją dłoń.
            -Nie dotykaj mnie. –powiedziałam zabierając dłoń. –Jak mogłeś mnie okłamać? Myślałam, że mi ufasz? –powiedziałam bliska płaczu.
            -Ufam ci. –powiedział Justin. –Nie chciałem cię martwić.
            -Aha –powiedziałam wściekła. –Więc zamiast mnie martwić wolałeś stracić moje zaufanie.
            Podniósł na mnie wzrok. W jego oczach widziałam ból, strach i wiele innych emocji.
            -Jak to? –powiedział bliski płaczu. –Nie ufasz mi? –Patrzenie w jego oczy, zabijało mnie od środka. Musiałam odwrócić wzrok.
            -Coraz mniej. Jak ja mam ci ufać, skoro mnie okłamujesz? Myślałam, że w związku najważniejsze jest zaufanie. Ja już przerabiał temat związku bez zaufania. Z Maxem. Nie chcę tego powtarzać. Albo zaczniesz mi ufać i mówić o wszystkim… -Wzięłam głęboki wdech –Albo koniec z nami.
            -Ed, przepraszam cię, ale chyba będzie lepiej jeśli pójdziesz. Zadzwonię później do ciebie. My mamy kilka spraw do obgadania na osobności. –powiedział Justin do Eda.
            -Jasne. Do zobaczenia. –Wstał i wyszedł. Słyszałam tylko jak otwiera i zamyka drzwi.
            -Nie możesz mi tego zrobić –z jego oczu poleciały pojedyncze łzy.
            -Jeśli nie będziesz mi ufał… ja stracę zaufanie do ciebie… to nie będzie miało sensu. –powiedziałam.
            -Przepraszam. –oparł swoją głowę o moje nogi.
            -Siadaj tu –usiadłam w poprzek kanapy i pokazałam miejsce naprzeciwko mnie. Zrobił o co prosiłam. Złapał moje dłonie. Tym razem ich nie cofnęłam.
            -Co mam zrobić, żebyś mi znowu zaufała? Tak jak na początku naszej znajomości. –powiedział patrząc mi w oczy.
            -Mów mi o wszystkim. Nie ukrywaj przede mną niczego. Nie okłamuj mnie. UFAJ mi. Bo inaczej mnie stracisz. Na zawsze. –ostatnie zdanie powiedziałam tak cicho, że zastanawiałam się czy w ogóle mnie usłyszał.
            -Już nigdy cię nie okłamię. Jesteś dla mnie najważniejsza…
            -To czemu nie powiedziałeś mi wtedy prawdy jak było z tymi pieniędzmi? Wolałeś wymyślić jakiegoś dilera, narkotyki? –przerwałam mu.
            -Myślałem, że tak będzie lepiej.
            -Z każdym takim incydentem moje zaufanie do ciebie maleje. Zdajesz sobie z tego sprawę?
            -Tak. Obiecuję, że już nigdy cię nie okłamię. Tylko daj mi szansę.
            -Gdybym ci jej nie dała, zraniłabym dwie osoby. –popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. –Ciebie… i mnie.
            -Czyli… Dajesz mi szansę? –zapytał z nadzieją w głosie.
            -Tak. Nie zmarnuj jej, bo to ostatnia. Więcej nie dostaniesz. –Z jego oczu popłynęły łzy. Tym razem chyba ze szczęścia.
            -Tak bardzo cię kocham. –przytuliłam się do niego. poczułam jak przez tą chwilę oddaliliśmy się od siebie. Nie możemy pozwolić by to się powtórzyło.
            -Wiesz, że jeśli bym cię stracił popełniłbym samobójstwo? –zapytał gdy już się od siebie odsunęliśmy.
            -Czemu?
            -Bo gdy ty odejdziesz, zabierzesz ze sobą część mnie, bez której nie potrafiłbym funkcjonować, i życie straciłoby sens.
            -To teraz masz powód, by być ze mną szczery.
            -Co jeszcze było w Smsie od Seleny?
            -Że te 4 tys. co im dałeś to była tylko cena za mnie i za ciebie. Chcą 3 tys. za Eda.
            -Nie mamy tyle.
            -Zadzwonię do mamy na pewno nam pomoże.
            -I co jej powiesz? „Cześć mamo. Max nas szantażuje, chcą kasy, w zamian za co mamy być bezpieczni. Dasz mi 3 tys.?” –powiedział przykładając dłoń do ucha niby telefon.
            -Powiem, że po pożarze musimy odbudować dom i brakuje nam 3 tys. i że oddamy jak tylko się odkujemy.
            -Kiedy zamierzasz jej powiedzieć, że wyjechaliśmy do Miami?
            -Myślałam, że to tajemnica –powiedziałam zaskoczona.
            -No w sumie tak, ale skoro moi rodzice wiedzą, to twoja mama też powinna.
            -Powiem jej, że chcemy wyremontować dom i sprzedać, bo wyprowadzamy się do Miami.
            -Pomysłowa jesteś. –W tej chwili zadzwonił mój telefon.
            -Mama. –powiedziałam gdy spojrzałam na wyświetlacz.
            -Nie przeszkadzam. Będę u siebie jakby co. –powiedział i poszedł na górę.
            -Tak słucham –powiedziałam po naciśnięciu zielonej słuchawki.
            -Cześć Skarbie. –powiedziała mama –Nie zgadniesz kto jest u mnie.
            -No nie wiem. Powiedz.
            -Sam. –powiedziała.
            -Żartujesz?! –Sam to mój kolega z Nowego Yorku. Znamy się od piaskownicy.
            -Nie. Jak chcesz to mogę ci go dać do telefonu? –powiedziała mama.
            -Ok., ale za chwile. Bo jest taka mała sprawa.
            -Tak kochanie?
            -Bo wiesz, w naszym domu był pożar. No i my byśmy chcieli go z Justinem wyremontować i sprzedać, bo przeprowadzamy się do Miami. Mogłabyś nam pożyczyć 3 tys.?
            -Nie ma problemu. To teraz dam ci Sama.
            -Cześć Van. –usłyszałam w słuchawce głos przyjaciela.
            -Cześć Sam. Mam lepszy pomysł niż gadanie przez telefon.
            -Jaki?
            -Masz Skype’a™?
            -No mam a czemu pytasz?
            -Podaj mi nazwę zaraz do ciebie zadzwonię.
            -Ok. Wyślę ci SMS z nazwą.
            -Ok. do usłyszenia. –powiedziałam i rozłączyłam się. –Justin!
            -Tak, -powiedział schodząc.
            -Mógłbyś mi przynieść laptop albo tablet?
            -Mógłbym, a po co ci? –zapytał
            -U mojej mamy jest mój stary kolega, z którym nie widziałam się kilka lat, chciałabym go zobaczyć, więc porozmawiamy sobie przez Skype’a. To co przyniesiesz mi czy mam sama iść?
            -Poczekaj. –powiedział. Poszedł na górę. Wrócił z moim laptopem w ręku. –Proszę. –powiedział podając mi sprzęt. Już miał iść gdy złapałam go za rękę.
            -Zostaniesz ze mną?
            -Jesteś pewna? Mówiłaś, że nie widzieliście się kilka lat. –powiedział
            -No tak, ale chciałabym, żebyście się poznali.
            -No ok. –powiedział siadając obok mnie.
            -Włączysz wszystko? –zapytałam.           
            -Wiesz co? Tak sobie myślę, że na laptopie ciężko go będzie zobaczyć. –powiedział Justin.
            -To co proponujesz?           
            -Poczekaj. –sięgnął po pilot od telewizora i zaczął coś cykać. Po chwili zobaczyłam na ekranie telewizora pulpit nawigacyjny Skype’a. –Powiedz swój login i hasło. –powiedział Justin. Zrobiłam o co prosił i zobaczyłam przed sobą to samo co zwykle na ekranie monitora.
            -Czyli teraz jeśli chcę znaleźć Sama, muszę powiedzieć jego nazwę? –Pokiwał głową na ‘tak’. Podałam nazwę Sama, którą wysłał mi Smsem i po chwili już do niego dzwoniłam.
            -Cześć Van. –pomachał mi. –Justin? Co ty robisz z Van? –zapytał.
            -Cześć Sam, kopelat.
            -To wy się znacie? –zapytałam zdezorientowana.
            -Tak poznaliśmy się kiedyś na jakieś imprezie. Nie pamiętam dokładnie. –powiedział Justin.
            -Co słychać? –zapytałam Sama.

            -Jest taka sprawa o której powinnaś wiedzieć –powiedział niepewnie. –Bo widzisz…

____________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie miałam pomysłu co dalej. Szczerze wam napisze, że gdy pisałam początek miałam łzy w oczach. 
czytasz = komentuj
4 komentarze = 17 rozdział

2 komentarze:

  1. To sie robi coraz ciekawsze :-D Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły? ;-)

    OdpowiedzUsuń