Zostałam sama. Justin dostał SMS.
Wzięłam telefon do ręki. Już miałam zawołać gdy zobaczyłam od kogo: Selena. Na
nieszczęście, a może jednak szczęście pokazał się początek wiadomości. Pisało
tam „Dzięki za te 4 tysiące…”
„Chyba nie te 4 tys. za narkotyki?”
zastanawiałam się. Odblokowałam telefon i otworzyłam wiadomość.
„Dzięki za 4 tys. przydadzą się. Ale
to było tylko za Ciebie i za Van. Jeśli chcesz, żeby przeżył też wasz Ed,
musisz nam dostarczyć jeszcze 3 tys. do jutra. S”
W tej chwili do pokoju weszli Ed z
Justinem z szklankami w rękach. Justin stanął jak wryty, gdy zobaczył mnie z
telefonem w ręku.
-Co robisz z moim telefonem?
–zapytał lekko wkurzony.
-Dostałeś SMS’a. Od Seleny.
Dziękowała za 4 tys. i prosi jeszcze o 3. Mówiłeś, że te pieniądze są ci
potrzebne, żeby spłacić dilera. –Nie mogłam uwierzyć. Czy Justin byłby zdolny
mnie okłamać?
-Kłamałem. –powiedział lekko
słyszalnym głosem.
-To może lepiej ja już pójdę.
–powiedział Ed, odkładając szklankę na stół. –Nie będę wam przeszkadzał.
-Zostań –Powiedział Justin. –Tu nie
chodzi tylko o nas. O ciebie też. Siadaj.
Ed usiadł na fotelu, a Justin kucnął
przede mną. Chciał chwycić moją dłoń.
-Nie dotykaj mnie. –powiedziałam
zabierając dłoń. –Jak mogłeś mnie okłamać? Myślałam, że mi ufasz? –powiedziałam
bliska płaczu.
-Ufam ci. –powiedział Justin. –Nie
chciałem cię martwić.
-Aha –powiedziałam wściekła. –Więc
zamiast mnie martwić wolałeś stracić moje zaufanie.
Podniósł na mnie wzrok. W jego
oczach widziałam ból, strach i wiele innych emocji.
-Jak to? –powiedział bliski płaczu.
–Nie ufasz mi? –Patrzenie w jego oczy, zabijało mnie od środka. Musiałam
odwrócić wzrok.
-Coraz mniej. Jak ja mam ci ufać,
skoro mnie okłamujesz? Myślałam, że w związku najważniejsze jest zaufanie. Ja
już przerabiał temat związku bez zaufania. Z Maxem. Nie chcę tego powtarzać.
Albo zaczniesz mi ufać i mówić o wszystkim… -Wzięłam głęboki wdech –Albo koniec
z nami.
-Ed, przepraszam cię, ale chyba
będzie lepiej jeśli pójdziesz. Zadzwonię później do ciebie. My mamy kilka spraw
do obgadania na osobności. –powiedział Justin do Eda.
-Jasne. Do zobaczenia. –Wstał i
wyszedł. Słyszałam tylko jak otwiera i zamyka drzwi.
-Nie możesz mi tego zrobić –z jego
oczu poleciały pojedyncze łzy.
-Jeśli nie będziesz mi ufał… ja stracę
zaufanie do ciebie… to nie będzie miało sensu. –powiedziałam.
-Przepraszam. –oparł swoją głowę o
moje nogi.
-Siadaj tu –usiadłam w poprzek
kanapy i pokazałam miejsce naprzeciwko mnie. Zrobił o co prosiłam. Złapał moje
dłonie. Tym razem ich nie cofnęłam.
-Co mam zrobić, żebyś mi znowu
zaufała? Tak jak na początku naszej znajomości. –powiedział patrząc mi w oczy.
-Mów mi o wszystkim. Nie ukrywaj
przede mną niczego. Nie okłamuj mnie. UFAJ mi. Bo inaczej mnie stracisz. Na
zawsze. –ostatnie zdanie powiedziałam tak cicho, że zastanawiałam się czy w
ogóle mnie usłyszał.
-Już nigdy cię nie okłamię. Jesteś
dla mnie najważniejsza…
-To czemu nie powiedziałeś mi wtedy
prawdy jak było z tymi pieniędzmi? Wolałeś wymyślić jakiegoś dilera, narkotyki?
–przerwałam mu.
-Myślałem, że tak będzie lepiej.
-Z każdym takim incydentem moje
zaufanie do ciebie maleje. Zdajesz sobie z tego sprawę?
-Tak. Obiecuję, że już nigdy cię nie
okłamię. Tylko daj mi szansę.
-Gdybym ci jej nie dała, zraniłabym
dwie osoby. –popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. –Ciebie… i mnie.
-Czyli… Dajesz mi szansę? –zapytał z
nadzieją w głosie.
-Tak. Nie zmarnuj jej, bo to
ostatnia. Więcej nie dostaniesz. –Z jego oczu popłynęły łzy. Tym razem chyba ze
szczęścia.
-Tak bardzo cię kocham. –przytuliłam
się do niego. poczułam jak przez tą chwilę oddaliliśmy się od siebie. Nie
możemy pozwolić by to się powtórzyło.
-Wiesz, że jeśli bym cię stracił
popełniłbym samobójstwo? –zapytał gdy już się od siebie odsunęliśmy.
-Czemu?
-Bo gdy ty odejdziesz, zabierzesz ze
sobą część mnie, bez której nie potrafiłbym funkcjonować, i życie straciłoby
sens.
-To teraz masz powód, by być ze mną
szczery.
-Co jeszcze było w Smsie od Seleny?
-Że te 4 tys. co im dałeś to była
tylko cena za mnie i za ciebie. Chcą 3 tys. za Eda.
-Nie mamy tyle.
-Zadzwonię do mamy na pewno nam
pomoże.
-I co jej powiesz? „Cześć mamo. Max
nas szantażuje, chcą kasy, w zamian za co mamy być bezpieczni. Dasz mi 3 tys.?”
–powiedział przykładając dłoń do ucha niby telefon.
-Powiem, że po pożarze musimy
odbudować dom i brakuje nam 3 tys. i że oddamy jak tylko się odkujemy.
-Kiedy zamierzasz jej powiedzieć, że
wyjechaliśmy do Miami?
-Myślałam, że to tajemnica
–powiedziałam zaskoczona.
-No w sumie tak, ale skoro moi
rodzice wiedzą, to twoja mama też powinna.
-Powiem jej, że chcemy wyremontować
dom i sprzedać, bo wyprowadzamy się do Miami.
-Pomysłowa jesteś. –W tej chwili
zadzwonił mój telefon.
-Mama. –powiedziałam gdy spojrzałam
na wyświetlacz.
-Nie przeszkadzam. Będę u siebie
jakby co. –powiedział i poszedł na górę.
-Tak słucham –powiedziałam po
naciśnięciu zielonej słuchawki.
-Cześć Skarbie. –powiedziała mama –Nie
zgadniesz kto jest u mnie.
-No nie wiem. Powiedz.
-Sam. –powiedziała.
-Nie. Jak chcesz to mogę ci go dać
do telefonu? –powiedziała mama.
-Ok., ale za chwile. Bo jest taka
mała sprawa.
-Tak kochanie?
-Bo wiesz, w naszym domu był pożar.
No i my byśmy chcieli go z Justinem wyremontować i sprzedać, bo przeprowadzamy się
do Miami. Mogłabyś nam pożyczyć 3 tys.?
-Nie ma problemu. To teraz dam ci
Sama.
-Cześć Van. –usłyszałam w słuchawce
głos przyjaciela.
-Cześć Sam. Mam lepszy pomysł niż
gadanie przez telefon.
-Jaki?
-Masz Skype’a™?
-No mam a czemu pytasz?
-Podaj mi nazwę zaraz do ciebie zadzwonię.
-Ok. Wyślę ci SMS z nazwą.
-Ok. do usłyszenia. –powiedziałam i
rozłączyłam się. –Justin!
-Tak, -powiedział schodząc.
-Mógłbyś mi przynieść laptop albo
tablet?
-Mógłbym, a po co ci? –zapytał
-U mojej mamy jest mój stary kolega,
z którym nie widziałam się kilka lat, chciałabym go zobaczyć, więc porozmawiamy
sobie przez Skype’a. To co przyniesiesz mi czy mam sama iść?
-Poczekaj. –powiedział. Poszedł na
górę. Wrócił z moim laptopem w ręku. –Proszę. –powiedział podając mi sprzęt. Już
miał iść gdy złapałam go za rękę.
-Zostaniesz ze mną?
-Jesteś pewna? Mówiłaś, że nie
widzieliście się kilka lat. –powiedział
-No tak, ale chciałabym, żebyście
się poznali.
-No ok. –powiedział siadając obok
mnie.
-Włączysz wszystko? –zapytałam.
-Wiesz co? Tak sobie myślę, że na
laptopie ciężko go będzie zobaczyć. –powiedział Justin.
-To co proponujesz?
-Poczekaj. –sięgnął po pilot od
telewizora i zaczął coś cykać. Po chwili zobaczyłam na ekranie telewizora
pulpit nawigacyjny Skype’a. –Powiedz swój login i hasło. –powiedział Justin. Zrobiłam
o co prosił i zobaczyłam przed sobą to samo co zwykle na ekranie monitora.
-Czyli teraz jeśli chcę znaleźć Sama,
muszę powiedzieć jego nazwę? –Pokiwał głową na ‘tak’. Podałam nazwę Sama, którą
wysłał mi Smsem i po chwili już do niego dzwoniłam.
-Cześć Van. –pomachał mi. –Justin?
Co ty robisz z Van? –zapytał.
-Cześć Sam, kopelat.
-To wy się znacie? –zapytałam zdezorientowana.
-Tak poznaliśmy się kiedyś na jakieś
imprezie. Nie pamiętam dokładnie. –powiedział Justin.
-Co słychać? –zapytałam Sama.
-Jest taka sprawa o której powinnaś
wiedzieć –powiedział niepewnie. –Bo widzisz…
____________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie miałam pomysłu co dalej. Szczerze wam napisze, że gdy pisałam początek miałam łzy w oczach.
czytasz = komentuj
4 komentarze = 17 rozdział

To sie robi coraz ciekawsze :-D Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły? ;-)
OdpowiedzUsuńPowiem ci w środę :)
Usuń